Pozytywna zmiana przesłania Peji: od „reprezentuję biedę” do pochwały bogacenia się

Uwaga – tekst zawiera fragmenty piosenek ze słowami powszechnie uważanymi za wulgarne.

Peja, źródło: YouTube

Wiem wiem człowieku przecież sam tego chciałem
Będąc na świeczniku nie licz na poszanowanie
Wiem wiem to moja wina, że ludzie sapią
Bo chujowe beztalencie i w dodatku z taką japą
(Peja w kawałku RPS/DJ Zel „Grand Champ”)

Peja, a właściwie Ryszard Andrzejewski, to według mnie jeden z najlepszych polskich raperów. Miał on ogromy wkład w budowanie polskiej sceny hip-hopowej. Przede wszystkim za to należy mu się ogromny szacunek. Nie jestem ekspertem od historii polskiego rapu i nie tego dotyczy ten artykuł, a ważnej ewolucji w przesłaniach artysty. Pewien kontekst historyczny, szczególnie dla osób niezaznajomionych z polskim hip-hopem jest jednak niezbędny. Peja jest Poznaniakiem, nagrywającym (w różnych składach oraz solowo) od pierwsze połowy lat 90-tych. Ogólnopolską popularność przyniósł mu udział w filmie dokumentalnym Sylwestra Latkowskiego „Blokersi” z 2001 r. (opowiadający o ówczesnej polskiej kulturze hip-hopu i blokowisk – warto zobaczyć albo co najmniej posłuchać albumu z piosenkami i skitami z tego filmu) oraz wydana w tym samym roku płyta Peja/Slums Attack „Na Legalu?”. Ja m.in. od niej zaczynałem swoją przygodę ze słuchaniem hip-hopu, która trwa do dziś, choć nigdy nie było to u mnie źródłem pielęgnowania żalu w stosunku do artysty.

Czytaj dalej

Po decyzji Sądu Najwyższego liczę na uniewinnienie za piwo nad Wisłą

z19944216Q,Bulwary-Wislane--na-zdjeciu--Marek-Tatala-

Marek Tatała, fot. Gazeta Wyborcza

27 marca 2017 r. o godz. 9 w sali 237 Sądu Okręgowego w Warszawie (al. Solidarności 127) czeka nas kolejna rozprawa w sprawie dotyczącej spożywania napojów alkoholowych nad brzegiem Wisły w Warszawie. Rozprawa będzie miała miejsce po tym jak Sąd Najwyższy przekazał do SO w Warszawie odpis postanowienia z 19 stycznia br. Sąd Najwyższy odmówił odpowiedzi na pytanie prawne, które przedstawił Sąd Okręgowy w Warszawie w sprawie obwinionego o spożywanie alkoholu na nadwiślańskich bulwarach. Tym obwinionym jestem ja. Pomimo odmowy podjęcia uchwały Sąd Najwyższy przedstawił obszerne uzasadnienie i wskazówki dla innych sądów, które będą zajmować się podobnymi sprawami. Treść tego uzasadnienia wzmacnia przedstawioną przez mnie w apelacji od wyroku Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieście argumentację. Sąd Najwyższy stwierdził też, że Sąd Okręgowy nie podjął wystarczającego wysiłku w rozwianiu wątpliwości interpretacyjnych a „rolą instytucji pytań prawnych, która stanowi ograniczenie samodzielności jurysdykcyjnej sądu, nie jest zastępowanie sądów  powszechnych przez Sąd Najwyższy w przypadku zaistnienia wątpliwości interpretacyjnych”.

Sąd Najwyższy podkreślił, że „zadaniem Sądu pierwszej instancji, a także i zadaniem Sądu odwoławczego, zupełnie przez te Sądy przeoczonym, było (…) zbadanie, czy miejsce, w którym  obwiniony spożywał alkohol, nazwane bulwarem, nie jest akurat jednym z „urządzeń wodnych” w rozumieniu art. 9 ust. 1 pkt 19 ustawy z dnia 18 lipca 2001  r.  – Prawo wodne”. Zgodnie z tą ustawą urządzenia wodne to urządzenia służące kształtowaniu zasobów wodnych oraz korzystaniu z nich, a w szczególności (…) mury oporowe, bulwary, nabrzeża, pomosty, przystanie, kąpieliska. Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi nie zakazuje spożywania alkoholu w żadnym z tych miejsc – jest w niej mowa o ulicy, parku i placu (i innych przestrzeniach np. szkołach czy jednostkach wojskowych). Nie zakazuje ona także, co także przypomniał przewodniczący składu SSN Andrzej Siuchniński, spożywania alkoholu w miejscach publicznych.

Sąd Najwyższy stwierdził, podobnie z resztą jak ja w apelacji od wyroku, że sam fakt nadania nazwy przestrzeni gdzie napiłem się piwa (Bulwar Flotylli Wiślanej) nie robi z niej ulicy. Poza tym definicji ulicy, wbrew temu co zrobił Sąd Rejonowy wydając skazujący mnie wyrok, powinno się szukać najpierw w aktach wyższej rangi, takich jak ustawy (a taka definicja jest m.in. w ustawie o drogach publicznych), a nie w załączniku do rozporządzenia. Ponadto jeśli istnieje definicja ulicy w języku prawnym to należy posłużyć się nią przed sięganiem do słownika i definicji języka potocznego. Prokurator z Prokuratury Krajowej również wnioskował o odmowę podjęcia uchwały, podkreślając, że „Sąd Rejonowy wykroczył poza prawidłowe zasady wykładni prawa powołując się w wyroku na definicję ulicy z rozporządzenia”. SN przypomniał, że w sprawach karnych i o wykroczenie (przepisy represyjne) powinno stosować się definicje zawężające (tak jak ustawowa definicja ulicy) i wątpliwości rozstrzygać na korzyść obwinionych, jeśli nie da się wątpliwości usunąć. „Nie może być bowiem tak, żeby wobec nieścisłości języka prawnego, obywatel znajdował się w stanie niepewności prawa i ponosił tego negatywne konsekwencje, zwłaszcza w reżimie prawa karnego sensu largo”.

W końcu jak czytamy w oficjalnym komunikacie prasowym „Sąd Najwyższy podkreślił, że zajęte w uzasadnieniu wydanego postanowienia stanowisko pozostaje w zgodzie z jednym z aspektów zasady praworządności, zgodnie z którym obywatelom wolno to, czego prawo im wyraźnie nie zabrania, zaś organom władzy publicznej wolno tylko to, na co prawo im wyraźnie zezwala”. Przedstawiona przez Sąd Najwyższy argumentacja, spójna z tym co podnosiłem we wniosku o apelację, sprawa, że jestem przekonany o swojej niewinności i 27 marca br. będę ponownie wnioskował o uniewinnienie w tej sprawie. Mam nadzieję, że służby, które wystawiają mandaty na nadwiślańskich bulwarach wezmą sobie do serca postanowienia Sądu Najwyższego i ostateczny wyrok w mojej sprawie.

„Budapeszt w Warszawie” J.Kaczyńskiego to powielanie złych zmian V.Orbana

full_20100602_111830

źródło: http://jaroslawkaczynski.info

Victor Orban został w 2016 r. wybrany Człowiekiem Roku podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy. Wybór ten mógłby dziwić gdyby nie fakt, że rok wcześniej tytuł ten otrzymał Jarosław Kaczyński. Forum, w które angażuje się wiele spółek skarbu państwa, wybierało we własnym interesie, stąd tytuł najpierw dla prezesa Kaczyńskiego, a później bliskiego mu polityka z regionu. Jarosław Kaczyński od dawna marzył o scenariuszu węgierskim napisanym przez Orbana. „Jestem głęboko przekonany, że przyjdzie taki dzień, kiedy będziemy mieli w Warszawie Budapeszt” – powiedział po przegranych wyborach w 2011 r. Dziś Jarosław Kaczyński idzie drogą Orbana, ze szkodzą dla polskiej gospodarki, zasad państwa prawa i demokracji. Ponadto z węgierskich doświadczeń powiela to co najgorsze, ignorując prawdziwe dobre zmiany na Węgrzech.

Nie wiemy o czym prezes Kaczyński rozmawia podczas spotkań z Victorem Orbanem. Najgłośniejsze medialnie było chyba to w pensjonacie „Zielona Owieczka” 6 stycznia 2016 r. Dzięki interwencji „Sieci Obywatelskiej Watchdog” dowiedzieliśmy się, że np. koszt spotkania liderów Węgier i Polski w „Zielonej Owieczce” wyniósł prawie 14 tys. zł, ale PiS odmówił ujawnienia informacji dotyczących tematyki tamtego spotkania. Za to posłanka Pawłowicz wyzywając w swoim stylu „Sieć Obywatelską Watchdog” zwiększyła zainteresowanie tą organizacją pozarządową oraz samą ideą patrzenia politykom na ręce. Korzystny efekt uboczny prymitywizmu i nienawistnego języka K. Pawłowicz.

To jednak nie prezes Kaczyński zapoczątkował realizację programu złej Orbanizcji w Polsce.

Czytaj dalej

Jak wyglądały krakowskie Uber-kontrole?

fot. bfishadow (flickr.com)

fot. bfishadow (flickr.com)

Od 1 grudnia 2016 r. na warszawskim rynku usług transportowych pojawiła się nowa aplikacja estońskiego pochodzenia – Taxify. Samego narzędzia jeszcze nie testowałem, ale dobrze, że pojawia się konkurencja dla Ubera czy aplikacji w których działają taksówkarze (np. iTaxi, mytaxi), bo konkurencja jest dobra dla konsumentów. Przypomniało mi to o temacie kontrolowania kierowców korzystających z aplikacji Uber przez krakowskich urzędników. Jak na razie udało mi się zebrać trochę informacji o samych kontrolach, które poniżej upubliczniam. Nie znalazłem na razie czasu aby przeanalizować kwestie prawne związane z tym kontrolami – kluczowe pytanie to czy działania urzędników są zgodne z obowiązującym prawem i czy tego typu kontrole o jakich mówią przedstawiciele Urzędu Miasta Krakowa są w ogóle legalne (także z punktu widzenia zarządzana finansami urzędu, posługiwania się kartami służbowymi czy posługiwania się w czynnościach służbowych prywatnymi adresami e-mail)? Jeśli ktoś zna odpowiedź na to pytanie proszę oczywiście o kontakt (zakładka „O mnie”) – w ramach ekonomii współdzielenia idei możemy tą sprawę dalej pociągnąć.

Czytaj dalej

Od piwa nad Wisłą do Sądu Najwyższego

poland-891561_960_720Sprawa sądowa dotycząca legalności spożywania alkoholu nad Wisłą, która rozpoczęła się od wypitego przeze mnie piwa w lipcu 2015 r., trwa dalej. Kiedy na początku października zapraszałem do Sądu Okręgowego w Warszawie na ogłoszenie wyroku sądu II instancji rozpatrywałem wyłącznie dwa warianty – wyrok skazujący lub uniewinnienie. Dlatego sporym zaskoczeniem dla mnie i dla innych osób obecnych na sali rozpraw była decyzja sądu o zadaniu pytania prawnego Sądowi Najwyższemu. Zanim jednak zdradzę jakie to pytanie, przypomnijmy najważniejsze fakty w sprawie Marek Tatała przeciwko policji.

Czytaj dalej

Lotnisko Chopina – państwowe przedsiębiorstwo tajne przez poufne

Warsaw_Frederick_Chopin_Airport_Baggage_claim_01

źródło: Wikipedia

Na początku lipca zdecydowałem się skorzystać z przysługującego mi prawa dostępu do informacji publicznej i sprawdzić na jakich zasadach możliwe jest ograniczenie konkurencji i swobody wyboru przewoźnika drogowego pod Terminalem A (Przyloty) na Lotnisku Chopina, którego właścicielem jest Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze”.

Pod koniec czerwca na lotnisku wprowadzono całkowity zakaz zatrzymywania się i postoju na ogólnodostępnych nitkach dojazdowych C i D (czyli 3 i 4 nitka) pod terminalem przylotów. Zakaz taki wprowadzony przez podmiot publiczny jest w mojej ocenie ograniczeniem konkurencji i wolności wyboru przewoźnika, z którego usług transportowych chcielibyśmy skorzystać po wylądowaniu. Ponadto na tych pasach nie jest też możliwy odbiór przez znajomego lub członka rodziny, nawet gdyby miało to oznaczać zatrzymanie się na minutę, aby spakować bagaże.

Czytaj dalej

Czy wojny są nieuchronne? – posłowie do książki Toma Palmera

8c5-czy-wojny-sa-nieuchronneTom Palmer i pozostali autorzy tej książki w przekonywujący sposób pokazali w jaki sposób należy zmodyfikować popularną łacińską maksymę „si vis pacem, para bellum”, a więc „jeśli chcesz pokoju, gotuj się do wojny”. Główny przekaz książki Toma Palmera jest bowiem taki, że jeśli naprawdę chcemy pokoju powinniśmy przede wszystkim skupić się na promocji i wzmacnianiu wolności gospodarczej, handlu międzynarodowego i wzajemnej współpracy osób, przedsiębiorstw i państw. Wojny kosztują, a wraz z globalizacją i rosnącą wartością wymiany handlowej na świecie koszty potencjalnych konfliktów są jeszcze wyższe, a utracone korzyści z międzynarodowych przepływów towarów i usług mogą znacząco przewyższać wydatki na karabiny, czołgi czy samoloty. Z kolei pokój stwarza otoczenie, w którym zdecydowanie łatwiej o poprawę warunków życia w oparciu o produktywne zachowania takie jak praca, przedsiębiorczość, handel czy inwestycje. Oczywiście są grupy, które korzystają na interwencjonizmie wojskowym i handlowym (a więc protekcjonizmie), takie jak przedsiębiorstwa z chronionych sektorów czy część przemysłu zbrojeniowego. Te często ukryte koszty przywilejów dla wybranych ponosi większość podatników oraz konsumentów, co sprawia, że należy je ujawniać i piętnować.

Czytaj dalej

Piwo nad Wisłą? Apelacja i nadchodzący wyrok sądu II instancji

Już 6 października 2016 r. o godz. 14:30 w sali 352 Sądu Okręgowego w Warszawie (Al. Solidarności 127) sąd wyda ostateczny wyrok w sprawie Marek Tatała przeciwko policji. Zgodnie z zasadą jawności postępowania karnego postępowanie sądowe (rozprawa) odbywa się jawnie i mogą brać w nim udział publiczność oraz media do czego zachęcam. Rozprawa odwoławcza przed sądem II instancji miała miejsce 28 września, ale sąd ze względu na zawiłość sprawy odroczył wydanie wyroku. Z kolei sąd I instancji uznał mnie winnym spożywania alkoholu na ulicy, ale odstąpił od wymierzenia kary – wyrok i uzasadnienie z dnia 19 kwietnia br. możecie przeczytać tutaj.

WYROK 2 final Czytaj dalej

Nie chcę by państwo zmuszało mnie do drukowania ulotek dla ONR

źródło: Wikipedia

W czerwcu łódzki sąd rejonowy skazał nieprawomocnie drukarza, który odmówił wydrukowania ulotek organizacji LGBT. Powodem decyzji drukarza była jego niechęć do osób homoseksualnych. Wyrok został wydany w trybie nakazowym, a więc nie na rozprawie i zgodnie z informacjami pojawiającymi się w mediach został zaskarżony, a więc za jakiś czas czeka nas rozprawa w tej sprawie przed sądem pierwszej instancji. Sprawa wzbudziła spore emocje i wywołała wiele komentarzy – zarówno ze strony organizacji LGBT, jak i organów publicznych takich jak Ministerstwo Sprawiedliwości (krytyka wyroku sądu) czy Rzecznik Praw Obywatelskich (obrona decyzji sędziego i krytyka zachowania drukarza).

Nie zamierzam oceniać wyroku sądu, ani podstawy prawnej ukarania drukarza – zobaczymy jaki wyrok zapadnie przed sądem pierwszej instancji. Niemniej jednak uważam, że jeśli w Polsce istnieją przepisy pozwalające karać prywatnych przedsiębiorców za odmowę sprzedaży towarów czy świadczenia usług z dowolnego powodu, to są to przepisy szkodliwe, nadmiernie ograniczające naszą wolność. W tekście tym odnoszę się też do stanowisk różnych stron sporu.

Czytaj dalej

Lotnisko Chopina ogranicza konkurencję przewoźników

źródło: Wikipedia

źródło: Wikipedia

Jak informuje na swojej stronie internetowej Lotnisko Chopina, którego właścicielem jest Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze”, od  29 czerwca br. wprowadzony zostaje całkowity zakaz zatrzymywania się i postoju na ogólnodostępnych nitkach dojazdowych C i D (3 i 4 nitka) przy „Terminalu A – Przyloty”. Co w praktyce oznacza taki zakaz? To ograniczenie konkurencji i wolności wyboru przewoźnika, z którego usług transportowych chcielibyśmy skorzystać, po wylądowaniu na tym lotnisku. Na tych pasach nie będzie też możliwy odbiór przez znajomego lub członka rodziny, nawet gdyby miało to oznaczać zatrzymanie się na minutę, aby spakować bagaże.

Na pasach przy wyjściu z hali przylotów zatrzymywać się będą mogły teraz, poza komunikacją miejską czy busami dojazdowych (shuttle bus), wyłącznie uprzywilejowane taksówki,zrzeszone w jednej z trzech korporacji rekomendowanych przez Lotnisko Chopina. Zatrzymywanie się pozostałych pojazdów możliwe będzie wyłącznie na parkingach: godzinowych P1, P3 oraz dobowym P4, na które wjazd jest płatny – najniższe stawki za 30 min. zaczynają się od 4-5 zł.

Czytaj dalej