Wolność i odpowiedzialność za siebie – książka Toma G. Palmera

palmerWolność jest nierozerwanie związana z odpowiedzialnością – za siebie i swoje życie. Z tym przesłaniem Tom G. Palmer zwraca się do czytelników w swojej najnowszej książce pt. „Self-control or state-control? You decide”. To nie tylko książka z przesłaniem, ale także poradnik, który pokazuje w jaki sposób lepiej podejmować decyzje i uzyskać większą kontrolę nad własnym życiem.

Tom G. Palmer podkreśla w książce rolę rządów prawa (z ang. rule of law) w państwie, w którym fundamentalną rolę odgrywać powinna wolność jednostki. To rządy prawa, rozumiane jako zbiór pewnych ogólnych i uniwersalnych zasad, zapobiegają arbitralności władzy i decyzjom ad hoc. Dr Palmer studzi też zapędy tych polityków i ich sympatyków, którzy chcieliby narzucać innym ludziom porządek. „Wielu uwierzyło, a niektórzy wciąż wierzą, że porządek może być zaprowadzony tylko siłą opartą o rozum i wolę. Nasza planeta jest usiana grobami ofiar takich ideologii. Tak naprawdę próby stworzenia nieba na ziemi poprzez takie planowanie nie prowadziły do porządku, ale do czegoś, co Ludwig von Mises nazywał <<planowanym chaosem>>.” – przestrzega już na początku książki autor. Z kolei porządek jest możliwy w systemie, w którym wolni ludzie działający w granicach państwa prawa „są odpowiedzialni za konsekwencje swoich czynów i szanują prawa innych osób do życia jako wolni ludzie”.

Czytaj dalej

Proste pytanie o informację publiczną i uniki NBP

W programie „Magazyn śledczy Anity Gargas” z 26 września br. na temat budowy skarbca centralnego NBP wraz z zapasowym ośrodkiem informatycznym (to drugie w materiale jest TVP pomijane), nie tyko pojawia się szereg manipulacji, fałszywych oskarżeń i insynuacji (więcej zob. komunikat Fałszywe oskarżenie w TVP w programie A. Gargas „Magazyn śledczy” – z udziałem NBP oraz artykuł W. Gadomskiego TVPiS strzela do Balcerowicza. Pudło), ale także, poprzez efekty muzyczne i wizualne, budowana jest atmosfera podejrzliwości, w celu wzmocnienia manipulacji. W jednej ze scen reporter TVP Radosław Jankiewicz w ciemnym pokoju przegląda dokumenty pochodzące m.in. z Narodowego Banku Polskiego. Po zatrzymaniu obrazu widać treść niektórych z tych dokumentów. Widoczna jest też w prawym górnym rogu sygnatura (czyli znak lub napis rozpoznawczy na dokumentach) oraz logotyp NBP.

Czytaj dalej

Populiści rosną w siłę – indeks autorytarnego populizmu Timbro

4_rapport_populismindex_eng_0-e1483003781629-640x376Szwedzki think tank Timbro już po raz drugi zaprezentował „Indeks autorytarnego populizmu”. Celem indeksu jest m.in. diagnoza na ile partie populistyczne stanowią zagrożenie dla przyszłości demokracji liberalnej w Europie (twórcy indeksu biorą pod uwagę kraje UE oraz Islandię, Norwegię, Szwajcarię, Serbię i Czarnogórę). Autorzy nie tylko pokazują stan obecny, ale sięgają także po dane historyczne, które pokazują wzrost poparcia w Europie dla partii o charakterze populistycznym i/lub autorytarnym w ostatnich dekadach.

Twórcy indeksu przyznają, że partie populistyczne różnią się od siebie, ale charakteryzuje je większość z poniższych cech:

1) budowanie wizerunku prowadzenia wojny z jakimiś skorumpowanymi elitami,

2) brak poszanowania dla zasad państwa prawa,

3) żądanie zwiększenia roli demokracji bezpośredniej,

4) dążenie do zwiększenia roli państwa w życiu obywateli i w gospodarce poprzez np. dodatkowe uprawnienia dla policji i wojska czy nacjonalizację prywatnych banków i korporacji,

5) bardzo duży krytycyzm dla działań Unii Europejskiej, otwartości na imigrację, globalizacji, wolnego handlu czy NATO,

6) wykorzystywanie rewolucyjnych haseł i obietnic radykalnej zmiany.

Nie ulega wątpliwości, że partia rządząca w Polsce – Prawo i Sprawiedliwość – posiada większość z tych cech i stąd nie dziwi zakwalifikowanie jej przez Timbro do zbioru partii populistycznych.

Jak pokazują autorzy indeksu najsilniejsze poparcie dla partii populistycznych wystąpiło w ostatnich wyborach na Węgrzech, w Polsce oraz w Grecji. Najmniejsze poparcie zaobserwowali w krajach niewielkich terytorialnie – Islandii, Czarnogórze, Luksemburgu i na Malcie. Biorąc pod uwagę wyniki ostatnich wyborów w Europie, poparcie dla prawicowych i lewicowych populistów wzrosło łącznie do ok. 20 proc., dzięki głosom ponad 55 mln mieszkańców Europy. Poparcie dla populistycznych idei jest dwukrotnie wyższe niż na początku lat 80-tych.

Najszybszy wzrost poparcia dla populistów autorzy łączą z kryzysem gospodarczym na świecie sprzed kilku lat oraz reakcjami na napływ uchodźców do Europy. W krajach gdzie ostatnio odbywały się ważne z perspektywy europejskiej wybory – Holandii i Francji – populistom nie udało się wygrać, ale umocnili swoje pozycje. Partie populistyczne są jednak u władzy (samodzielnie lub jako członkowie koalicji) w 9 krajach Europy od których należą: Węgry, Polska, Grecja, Bułgaria, Norwegia, Finlandia, Łotwa, Słowacja i Szwajcaria. Fakt, że siedem z tych krajów należy do Unii Europejskiej, generuje ryzyko dla stabilności europejskiej wspólnoty, m.in. ze względu na wrogość tych partii dla wielu wartości i zasad UE.

Poparcie dla partii z nacjonalistyczno-autorytarnej prawicy rośnie nieprzerwanie od lat. Po ostatnich wyborach, jak pokazują autorzy, największe poparcie dla populistycznej prawicy wystąpiło na Węgrzech, w Polsce, Szwajcarii, Austrii oraz Danii. Dopiero od kilku lat podobny trend wzrostowy dotyczy także partii skrajnie lewicowych. Radykalna lewica osiągnęła największe poparcie wyborcze w Grecji, co pozwoliło jej na objęcie władzy, a silna jest też m.in. we Włoszech, w Hiszpanii i na Cyprze.

epicenter-graph-222-02-1-1024x407

Wyniki zaprezentowane przez Timbro nie powinny jednak prowadzić do defetyzmu. Co prawda partie populistyczne w Europie wiele łączy, ale nie oznacza to, że takie same są przyczyny wzrostu poparcia dla tych partii w poszczególnych krajach. Przyczyny są moim zdaniem różne i wymagają dobrej krajowej diagnozy po stronie anty-populistycznej części społeczeństwa obywatelskiego, organizacji pozarządowych czy partii, które chcą skutecznie mierzyć się z populizmem, nie licytując się na populizm.

Jak napisałem w XXV numerze magazynu Librte!Złe zmiany nie powinny paraliżować, tylko mobilizować. Populistyczne rządy partii prawicowych i lewicowych (a często łączącej różne złe pomysły na państwo i gospodarkę „lewoprawicy”) w wielu krajach na świecie powinny mobilizować do działania na rzecz ograniczenia wpływu państwa i polityków na nasze życie. Receptą na populizm socjalny czy narodowy nie jest jeszcze większy populizm opatrzony inną etykietką, ale wzmacnianie wolności jednostki i fundamentów otwartej gospodarki rynkowej”. Silniejszy prawicowy i lewicowy populizm wymaga jeszcze większej mobilizacji i sprawności organizacyjnej po stronie wszystkich tych, którzy nie chcą by systemy polityczne i gospodarcze w Polsce i innych krajach były ofiarami licytacji na rozdawnictwo pieniędzy publicznych czy uzasadnianej „wolą ludu” dewastacji zasad państwa prawa.

Więcej na temat indeksu w komunikacie prasowym Epicenter oraz na stronie Timbro.

Artykuł został opublikowany wcześniej na Blogu Obywatelskiego Rozwoju.

Rządy prawa i demokracja w Polsce – wystąpienie w U.S. Helsinki Commission

Wystąpienie Marka Tatały (Forum Obywatelskiego Rozwoju – FOR) wygłoszone podczas briefingu U.S. Helsinki Commission poświęconemu demokracji w Europie Środkowo-Wschodniej – 26 lipca 2017 r., Kongres Stanów Zjednoczonych, Waszyngton D.C.

helsinki usaPrzez wiele lat Polska była przedstawiana jako przykład sukcesu i udanej, pokojowej transformacji gospodarczej i ustrojowej. Dzięki początkowym wolnorynkowym reformom i kontynuacji pro-reformatorskiej ścieżki przez kolejne rządy byliśmy świadkami szybkiego i stabilnego wzrostu gospodarczego w Polsce, który doprowadził do największego wzrostu poziomu PKB na mieszkańca w regionie. Ukraina miała nieco wyższy niż Polska poziom PKB na mieszkańca w 1990 r., ale dziś widzimy, jak brak udanych reform gospodarczych i politycznych doprowadził do gigantycznych różnic pomiędzy tymi dwoma krajami.

Czytaj dalej

Wyzwól swoją wewnętrzną firmę z Johnem Chisholmem

51gJbVa7n9L._AA300_John Chisholm napisał inspirującą książkę opartą o jego własne doświadczenia m.in. z Doliny Krzemowej. W „Wyzwól swoją wewnętrzna firmę”, bo tak brzmi tytuł po przetłumaczeniu go na język polski, autor tłumaczy jak łączyć pasję z wytrwałością, w celu osiągnięcia biznesowego sukcesu. W biznesie „pasja bez wytrwałości to zaledwie przelotne upodobanie; wytrwałość bez pasji to z kolei mordęga” – stwierdza Chisholm. Z kolei proces prowadzenia działalności gospodarczej to pasmo prób i błędów – trzeba więc być świadomym, że sukces osiąga się często stopniowo.

Cała książka szeroko i przy wykorzystaniu wielu konkretnych przykładów omawia różne etapy tworzenia i rozwoju własnej firmy. Sam autor dzieli ten proces na co najmniej dziesięć etapów:

Czytaj dalej

W kierunku liberalnej edukacji – nowy numer 4Liberty.eu Review

18118894_1466152933448101_5867055667024306692_nEdukacja to ostatnio w Polsce niewątpliwie jeden z najgłośniejszych tematów w debacie publicznej. Wszystko za sprawą „dobrej zmiany” wprowadzanej w polskich szkołach przez Minister Zalewską, wbrew coraz silniejszemu oporowi w społeczeństwie. Prawo i Sprawiedliwość m.in. likwiduje gimnazja i wprowadza krytycznie oceniane zmiany w programie nauczania. Istnieje duże prawdopodobieństwo chaosu w polskich szkołach, który może tworzyć wrażenie, że dochodzi w edukacji do rewolucji. Niestety w dyskusji nad zmianami, nazywanymi na wyrost przez rządzących „reformą edukacji”, niewiele miejsca poświęcono prawdziwej rewolucji jakiej potrzebują szkoły – uwolnienia ich ze sztywnych kleszczy w jakich trzymają szkoły państwo i państwowe regulacje. Innymi słowy edukacji potrzebna jest liberalna rewolucja. Temu tematowi poświęcony jest najnowszy numer 4Liberty.eu Review pt. „Liberal Education”, wydany przez grupę think tanków z Europy Środkowo-Wschodniej, współpracujących w ramach sieci 4Liberty.eu Network.

Czytaj dalej

Wolność zamiast prawicowych i lewicowych ideologii – relacja z konferencji ESFL

C7N1CFAW4AEogxO.jpg-largeKonferencje European Students for Liberty są co roku nie tylko źródłem wartościowej wiedzy i informacji, ale przede wszystkim źródłem inspiracji do dalszego działania na rzecz wolności. W tym roku doroczna konferencja ESFL odbyła się ponownie w czeskiej Pradze i przyciągnęła ponad 750 uczestników. Program konferencji był niezwykle różnorodny – wykłady, warsztaty, panele dyskusyjne, a także możliwość wzięcia udziału we wspólnym biegu oraz wizycie na strzelnicy. Były takie momenty, kiedy równolegle miało miejsce  wiele bardzo ciekawych punktów programu  i trudno było wybrać jedną z dostępnych opcji. W relacji tej skupiam się przede wszystkim na własnej perspektywie i wydarzeniach, w których uczestniczyłem osobiście.

Czytaj dalej

Pozytywna zmiana przesłania Peji: od „reprezentuję biedę” do pochwały bogacenia się

Uwaga – tekst zawiera fragmenty piosenek ze słowami powszechnie uważanymi za wulgarne.

Peja, źródło: YouTube

Wiem wiem człowieku przecież sam tego chciałem
Będąc na świeczniku nie licz na poszanowanie
Wiem wiem to moja wina, że ludzie sapią
Bo chujowe beztalencie i w dodatku z taką japą
(Peja w kawałku RPS/DJ Zel „Grand Champ”)

Peja, a właściwie Ryszard Andrzejewski, to według mnie jeden z najlepszych polskich raperów. Miał on ogromy wkład w budowanie polskiej sceny hip-hopowej. Przede wszystkim za to należy mu się ogromny szacunek. Nie jestem ekspertem od historii polskiego rapu i nie tego dotyczy ten artykuł, a ważnej ewolucji w przesłaniach artysty. Pewien kontekst historyczny, szczególnie dla osób niezaznajomionych z polskim hip-hopem jest jednak niezbędny. Peja jest Poznaniakiem, nagrywającym (w różnych składach oraz solowo) od pierwsze połowy lat 90-tych. Ogólnopolską popularność przyniósł mu udział w filmie dokumentalnym Sylwestra Latkowskiego „Blokersi” z 2001 r. (opowiadający o ówczesnej polskiej kulturze hip-hopu i blokowisk – warto zobaczyć albo co najmniej posłuchać albumu z piosenkami i skitami z tego filmu) oraz wydana w tym samym roku płyta Peja/Slums Attack „Na Legalu?”. Ja m.in. od niej zaczynałem swoją przygodę ze słuchaniem hip-hopu, która trwa do dziś, choć nigdy nie było to u mnie źródłem pielęgnowania żalu w stosunku do artysty.

Czytaj dalej

Po decyzji Sądu Najwyższego liczę na uniewinnienie za piwo nad Wisłą

z19944216Q,Bulwary-Wislane--na-zdjeciu--Marek-Tatala-

Marek Tatała, fot. Gazeta Wyborcza

27 marca 2017 r. o godz. 9 w sali 237 Sądu Okręgowego w Warszawie (al. Solidarności 127) czeka nas kolejna rozprawa w sprawie dotyczącej spożywania napojów alkoholowych nad brzegiem Wisły w Warszawie. Rozprawa będzie miała miejsce po tym jak Sąd Najwyższy przekazał do SO w Warszawie odpis postanowienia z 19 stycznia br. Sąd Najwyższy odmówił odpowiedzi na pytanie prawne, które przedstawił Sąd Okręgowy w Warszawie w sprawie obwinionego o spożywanie alkoholu na nadwiślańskich bulwarach. Tym obwinionym jestem ja. Pomimo odmowy podjęcia uchwały Sąd Najwyższy przedstawił obszerne uzasadnienie i wskazówki dla innych sądów, które będą zajmować się podobnymi sprawami. Treść tego uzasadnienia wzmacnia przedstawioną przez mnie w apelacji od wyroku Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieście argumentację. Sąd Najwyższy stwierdził też, że Sąd Okręgowy nie podjął wystarczającego wysiłku w rozwianiu wątpliwości interpretacyjnych a „rolą instytucji pytań prawnych, która stanowi ograniczenie samodzielności jurysdykcyjnej sądu, nie jest zastępowanie sądów  powszechnych przez Sąd Najwyższy w przypadku zaistnienia wątpliwości interpretacyjnych”.

Czytaj dalej

„Budapeszt w Warszawie” J.Kaczyńskiego to powielanie złych zmian V.Orbana

full_20100602_111830

źródło: http://jaroslawkaczynski.info

Victor Orban został w 2016 r. wybrany Człowiekiem Roku podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy. Wybór ten mógłby dziwić gdyby nie fakt, że rok wcześniej tytuł ten otrzymał Jarosław Kaczyński. Forum, w które angażuje się wiele spółek skarbu państwa, wybierało we własnym interesie, stąd tytuł najpierw dla prezesa Kaczyńskiego, a później bliskiego mu polityka z regionu. Jarosław Kaczyński od dawna marzył o scenariuszu węgierskim napisanym przez Orbana. „Jestem głęboko przekonany, że przyjdzie taki dzień, kiedy będziemy mieli w Warszawie Budapeszt” – powiedział po przegranych wyborach w 2011 r. Dziś Jarosław Kaczyński idzie drogą Orbana, ze szkodzą dla polskiej gospodarki, zasad państwa prawa i demokracji. Ponadto z węgierskich doświadczeń powiela to co najgorsze, ignorując prawdziwe dobre zmiany na Węgrzech.

Nie wiemy o czym prezes Kaczyński rozmawia podczas spotkań z Victorem Orbanem. Najgłośniejsze medialnie było chyba to w pensjonacie „Zielona Owieczka” 6 stycznia 2016 r. Dzięki interwencji „Sieci Obywatelskiej Watchdog” dowiedzieliśmy się, że np. koszt spotkania liderów Węgier i Polski w „Zielonej Owieczce” wyniósł prawie 14 tys. zł, ale PiS odmówił ujawnienia informacji dotyczących tematyki tamtego spotkania. Za to posłanka Pawłowicz wyzywając w swoim stylu „Sieć Obywatelską Watchdog” zwiększyła zainteresowanie tą organizacją pozarządową oraz samą ideą patrzenia politykom na ręce. Korzystny efekt uboczny prymitywizmu i nienawistnego języka K. Pawłowicz.

To jednak nie prezes Kaczyński zapoczątkował realizację programu złej Orbanizcji w Polsce.

Czytaj dalej