Od piwa nad Wisłą do Sądu Najwyższego

poland-891561_960_720Sprawa sądowa dotycząca legalności spożywania alkoholu nad Wisłą, która rozpoczęła się od wypitego przeze mnie piwa w lipcu 2015 r., trwa dalej. Kiedy na początku października zapraszałem do Sądu Okręgowego w Warszawie na ogłoszenie wyroku sądu II instancji rozpatrywałem wyłącznie dwa warianty – wyrok skazujący lub uniewinnienie. Dlatego sporym zaskoczeniem dla mnie i dla innych osób obecnych na sali rozpraw była decyzja sądu o zadaniu pytania prawnego Sądowi Najwyższemu. Zanim jednak zdradzę jakie to pytanie, przypomnijmy najważniejsze fakty w sprawie Marek Tatała przeciwko policji.

Zgodnie z ustawą o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi zakazuje się spożywania alkoholu na ulicach, w parkach i na placach. W ustawie nie ma jednak mowy o brzegu rzeki czy bulwarach. Takim brzegiem są betonowe schody nad Wisłą w Warszawie, które zgodnie z rejestrem gruntów są część śródlądowych wód powierzchniowych. Dlatego moim zdaniem schody nie mogą być uznawane za ulicę, co potwierdza szereg przedstawionych przez mnie dowodów (więcej o akcji „Legalnie nad Wisłą” przeczytacie na tej stronie). Jednak sąd I instancji uznał mnie winnym spożywania alkoholu na ulicy, odstępując jednocześnie od wymierzenia kary. Wyrok i uzasadnienie z dnia 19 kwietnia br. możecie przeczytać tutaj.

Jak podkreślałem w apelacji od wyroku Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieście:

„Mając na uwadze powyższe uchybienia, oczywistym jest, iż stan faktyczny ustalony przez Sąd meriti jest błędny, gdyż w chwili czynu obwiniony Marek Tatała nie znajdował się na ulicy lecz na Bulwarze Flotylli Wiślanej, a konkretnie na betonowych schodach, stanowiących część koryta rzeki i będących odrębnym przedmiotem własności niż pas jezdni i przylegające do niego chodniki. Nie może być tym samym mowy o wypełnieniu przez obwinionego znamion czynu zabronionego, toteż powinien on zostać uniewinniony”.

Orzeczeniu sądu I instancji zarzuciłem:

  • obrazę prawa procesowego, mającą bezpośredni wpływ na treść orzeczenia, tj. art. 7 k.p.k. w zw. z art. 8 k.p.w. poprzez naruszenie zasady swobodnej oceny dowodów i dowolną ocenę zgromadzonego materiału dowodowego;
  • obrazę prawa procesowego, mającą bezpośredni wpływ na treść orzeczenia, tj. art. 5 § 2 k.p.k. w zw. z art. 8 k.p.w. poprzez naruszenie zasady in dubio pro reo [w razie wątpliwości - na korzyść oskarżonego - przyp. autora]

W związku z tym w apelacji argumentowałem m.in., że:

„Sąd Rejonowy dokonuje przy tym również lingwistycznej ekwilibrystyki, rozciągają do  granic możliwości leksykalne znaczenie poszczególnych zwrotów i wyrażeń. Tego rodzaju praktyka stanowi  czysty  przykład posiłkowania się wykładnią rozszerzającą, co nie może spotkać się z aprobatą na gruncie prawa karnego, jak również prawa wykroczeń. Obydwa te obszary wymagają bowiem precyzji i jasności. Tylko wówczas bowiem obywatele mają możliwość przestrzegać po rządku prawnego bez nieświadomego narażania się na sankcje karne, jak również wyeliminowana zostaje możliwość arbitralnych decyzji ze strony organów państwa, co uniemożliwia im przeistoczenie się w narzędzia ucisku i opresji. Nie tak dawna historia  dostarcza  nam  bardzo  licznych  przykładów  wynaturzeń  funkcjonujących  w systemach prawnych państw totalitarnych, które celowo kształtowane były w taki sposób,  aby  konkretne  czyny  podlegały  penalizacji  w  zależności  od  kaprysu  władzy.  Niestety rozstrzygniecie Sądu Rejonowego idzie w tym właśnie kierunku”.

Podczas rozprawy przed Sądem Okręgowym złożyłem dodatkowe wyjaśnienia i przedstawiłem pełne okoliczności sprawy. Podkreślałem, że nie znalazłem się nad Wisłą przypadkowo, a przed spożyciem piwa zapoznałem się z ustawami, rejestrem gruntów i opinią prawną zamówioną przez m.st. Warszawy. Jako osoba świadoma tego, że nieznajomość prawa szkodzi, chciałem być świadomy przepisów i na tej podstawie dokonać oceny czy mogę spożywać na brzegu rzeki alkohol. Nie znałem wtedy załącznika do rozporządzenia Ministra Administracji i Cyfryzacji, który to zdaniem sądu I instancji sprawia, że nadwiślański bulwar staje się ulicą. Jak widać nawet kilkanaście godzin analizy polskiego prawa nie wystarcza kiedy gdzieś tam, w mętnych przepisach, kryje się załącznik do rozporządzenia… Czy załącznik ten jest ważniejszy niż definicje ustawowe ulicy lub charakterystyka terenu opisana w rejestrze gruntów? Czy w ogóle można się nim posługiwać w kontekście nadwiślańskich bulwarów? Jaka jest definicja bulwaru? Czy betonowe schody nad Wisłą są w ogóle częścią bulwaru Flotylli Wiślanej? Jak rozumiem przynajmniej na cześć tych pytań może odpowiedzieć Sąd Najwyższy.

Sąd Okręgowy w Warszawie uznając, iż przy rozpoznawaniu środka odwoławczego w niniejszej sprawie wyłoniło się zagadnienie prawne, wymagające zasadniczej wykładni ustawy, zdecydował się przekazać do rozstrzygnięcia owo zagadnienie Sądowi Najwyższemu formując pytanie:

„Czy pod pojęciem „ulicy” zawartym w art. 14 ust. 2a Ustawy z dnia 26.10.1982 roku o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi należy rozumieć:

– wydzielony pas terenu posiadający urzędową nazwę, przeznaczony do ruchu podjazdów lub ruchu pieszych (zał. nr 2 do rozporządzenia Ministra Administracji i Cyfryzacji z dnia 9 stycznia 2012r. w sprawie ewidencji miejscowości, ulic i adresów).

- drogę na terenie zabudowy lub przeznaczonym do zabudowy zgodnie z przepisami o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (art. 4 pkt 3 Ustawy z dnia 21.03.1985r. o drogach publicznych?”

Do pytania prawnego sporządzone zostało uzasadnienie, w którego podsumowaniu czytamy:

„Prawidłowa wykładnia pojęcia „ulicy” ma doniosłe znaczenie nie tylko w jednostkowej sprawie obwinionego, ale również w kontekście szerszym, bo dotyczącym pełnego korzystania ze swobód obywatelskich przy jednoczesnym zachowaniu standardów mających na celu ochronę społeczeństwa przed negatywnymi następstwami nadmiernego spożycia napojów alkoholowych”.

Zachęcam do zapoznania się z całością uzasadnienia pytania prawnego. Jestem bardzo ciekaw Waszych komentarzy – zapraszam do kontaktu na Facebooku lub mailem.

Sprawa z pewnością budzi spore kontrowersje. Mam tylko nadzieję, że uda się zakończyć ją do lipca 2017 r. kiedy to popełnione przeze mnie wykroczenie się przedawnia. Oby drugie piwo nad Wisłą nie było w tej sprawie potrzebne.

Jedna myśl nt. „Od piwa nad Wisłą do Sądu Najwyższego

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>