Archiwa tagu: Indie

O wolności i jej braku w różnych częściach świata – polecane tłumaczenia

Polecam kilka tłumaczeń, która ukazały się ostatnio na Blogu Obywatelskiego Rozwoju:

1) Więcej wolności dla Indii i ich ubogich mieszkańców – prawa własności za jednego dolara

O tym jak organizacje pozarządowe pomagają w zmierzeniu się z jednym z największych wyzwań stojących przed Indiami -  wzmocnienie ochrony praw własności.

2) RICHARD RAHN: Historia dwóch gospodarek.

O tym dlaczego dzięki wolności gospodarczej Chile stało się znacznie bogatsze niż Ekwador.

3) Bono: wolny rynek lekarstwem na biedę

„Bono (U2) zaprezentował zupełnie inne poglądy i ogłosił, że sposobem na pobudzanie rozwoju gospodarczego w biedniejszych krajach jest „handel i kapitalizm oparty na przedsiębiorczości”. Była to pozytywnie zaskakująca zmiana!”

4) Ograniczenia wolności doprowadziły do egipskiego kryzysu

O ograniczeniach wolności gospodarczej w Egipcie i ich negatywnym wpływie na wzrost gospodarczy, dobrobyt Egipcjan i stabilność polityczną w tym kraju.

Jak odkrywałem wolność w Azji

Artykuł ukazał się równolegle na Blogu Obywatelskiego Rozwoju.

liberty forum 1Moje pierwsze skojarzenie dotyczące wolności na kontynencie azjatyckim dotyczy miejsc takich jak Hong-Kong czy Singapur, które od lat znajdują się w czołówce wszelkich rankingów wolności gospodarczej. Drugim skojarzeniem jest długa lista państw, w których poza anty-wolnościowymi ograniczeniami w sferze gospodarczej istnieją poważne ograniczenia wolności politycznych czy obywatelskich. Skrajnym przykładem takiego opresyjnego reżimu jest Korea Północna, która stała się obozem koncentracyjnym dla swoich własnych obywateli.

Indie są krajem, w którym pomimo licznych problemów z funkcjonowaniem systemu politycznego, poziom wolności politycznych i obywatelskich jest wysoki, w porównaniu z innymi państwami kontynentu (sytuację polityczną trafnie oddaje nieprzetłumaczalny ze względu na grę słów cytat zasłyszany podczas jednego ze spotkań – India is the largest democracy, but the United States is the greatest democracy in the world). Gorzej kraj ten wypada w kategorii wolności gospodarczej. Pomimo istotnego postępu od początku lat 90-tych, indyjska gospodarka jest nadal skrępowana licznymi regulacjami oraz nadmierną obecnością państwa w życiu gospodarczym (polecam rozdział „Dlaczego Chiny wyprzedziły Indie?” w książce „Zagadki wzrostu gospodarczego” pod red. Leszka Balcerowicza i Andrzeja Rzońcy). Indyjskie społeczeństwo obywatelskie, podobnie jak społeczeństwa wielu innych państw w Azji, mają o co walczyć. Azjatyckie Forum Wolności (Asia Liberty Forum), które odbyło się 2 i 3 lutego 2013 r. w Delhi, przyciągnęło ponad 200 uczestników, oddanych walce w obronie wolności gospodarczej, politycznej czy obywatelskiej w swoich krajach, jak również na skalę globalną. Chciałbym podzielić się z polskimi czytelnikami doświadczeniami z uczestnictwa w tym wydarzeniu.

Czytaj dalej

Co ja robię tu?

Minął już ponad tydzień od mojego przyjazdu do Indii, a jeszcze nie wyjaśniłem powodów mojego pobytu w Kochi. Przede wszystkim muszę zdementować plotki o słońcu, plaży i zimnych drinkach.  Słońce co prawda świeci codziennie, ale widuję je dopiero popołudniami gdyż większość dnia spędzam na zajęciach w zamkniętych klimatyzowanych pomieszczeniach. Najbliższa plaża jest jakieś 10 km od hotelu w którym mieszkam. Śmieci i portowe odpady nie zachęcaj jednak do spędzania na niej czasu. Z zimnymi drinkami też jest problem. Kerala, stan w którym przebywam, ma restrykcyjne prawo w zakresie sprzedaży alkoholu. Tylko w nielicznych, nastawionych głównie na turystów restauracjach, posiłek można wzbogacić butelką piwa czy wina (nie można tego zrobić w hotelu w którym mieszkam). Kupienie alkoholu w sklepach jest również trudnym zadaniem. Trunki wszelkiego rodzaju znaleźć można wyłącznie w specjalnych państwowych punktach sprzedaży (Kerala State Beverages Corporation Ltd) przed którymi, ze względu na ich niewielką ilość w mieście, ustawiają się kolei chętnych do spożycia. Ta częściowa prohibicja zdaje się nie przynosić oczekiwanych efektów, ponieważ spożycie alkoholu w Kerali jest najwyższe w całych Indiach.

Czytaj dalej

Granice

Podróżując po Europie człowiek odzwyczaja się od granic. Strefa Schengen, w której zniesiono kontrole graniczne, jest jednym z widocznych na co dzień udogodnień wynikających z istnienia Unii Europejskiej. Europejczycy mogą powoli zapominać co to paszporty, wizy, czy kolejki na granicach. Do czasu gdy wyjadą poza UE.

Już mój ostatni wyjazd do Rosji wiązał się z koniecznością przechodzenia przez wszystkie zapominane powoli w UE procedury. Wyrabianie wizy na (fikcyjny) voucher turystyczny do hotelu, w którym oczywiście nigdy się nie pojawię, meldunek na lokalnym posterunku policji czy spory z pogranicznikami na temat niedopełnienia obowiązku meldunkowego na cały okres pobytu w drodze powrotnej.

Tym razem podróżując do Indii (przez Rosję) przekraczanie granic przebiegło niezwykle sprawnie. Więcej nachodziłem się i nastałem zdobywając wizy do obu krajów (o wizach pisałem też w ostatnim wpisie). Po przylocie do Moskwy kontrola paszportowa minęła błyskawicznie. Nie trzeba nawet wypełniać karty imigracyjnej bo w dobie cyfryzacji robi to błyskawicznie na komputerze pogranicznik. Granica lotnicza okazało się zdecydowanie bardziej otwarta niż granica kolejowa.

Czytaj dalej

Kierunek Indie…

… a dokładnie kierunek wschód – tam musi być jakaś cywilizacja! Jak sugerował Maks Paradys w  „Seksmisji” cywilizacja na wschodzie faktycznie jakaś jest. I to nie tylko na terenie byłego Związku Radzieckiego, do którego odnosiły się te pamiętne słowa i o który zahaczyłem podczas podróży na „zimową szkołę”, o której więcej w kolejnych wpisach.

IMG_20130112_131036

Prawdziwym cywilizacyjnym tyglem są Indie. Ten ogromy i drugi co do populacji kraj świata to mieszanka różnych kultury i tradycji (co odzwierciedla ponad 20 języków wpisanych do przepisów prawa jako urzędowe). Jak informuje przewodnik Pascala „osoby przebywające do Indii po raz pierwszy najbardziej fascynuje zagadkowa „inność”, bowiem pewnie w żadnym innym kraju świata nie ma tak wielkich kontrastów, a podróżując przez ten subkontynent ma się wrażenie podróżowania w czasie”.

Czytaj dalej