Archiwa tagu: Kochi

Co ja robię tu?

Minął już ponad tydzień od mojego przyjazdu do Indii, a jeszcze nie wyjaśniłem powodów mojego pobytu w Kochi. Przede wszystkim muszę zdementować plotki o słońcu, plaży i zimnych drinkach.  Słońce co prawda świeci codziennie, ale widuję je dopiero popołudniami gdyż większość dnia spędzam na zajęciach w zamkniętych klimatyzowanych pomieszczeniach. Najbliższa plaża jest jakieś 10 km od hotelu w którym mieszkam. Śmieci i portowe odpady nie zachęcaj jednak do spędzania na niej czasu. Z zimnymi drinkami też jest problem. Kerala, stan w którym przebywam, ma restrykcyjne prawo w zakresie sprzedaży alkoholu. Tylko w nielicznych, nastawionych głównie na turystów restauracjach, posiłek można wzbogacić butelką piwa czy wina (nie można tego zrobić w hotelu w którym mieszkam). Kupienie alkoholu w sklepach jest również trudnym zadaniem. Trunki wszelkiego rodzaju znaleźć można wyłącznie w specjalnych państwowych punktach sprzedaży (Kerala State Beverages Corporation Ltd) przed którymi, ze względu na ich niewielką ilość w mieście, ustawiają się kolei chętnych do spożycia. Ta częściowa prohibicja zdaje się nie przynosić oczekiwanych efektów, ponieważ spożycie alkoholu w Kerali jest najwyższe w całych Indiach.

Czytaj dalej

Granice

Podróżując po Europie człowiek odzwyczaja się od granic. Strefa Schengen, w której zniesiono kontrole graniczne, jest jednym z widocznych na co dzień udogodnień wynikających z istnienia Unii Europejskiej. Europejczycy mogą powoli zapominać co to paszporty, wizy, czy kolejki na granicach. Do czasu gdy wyjadą poza UE.

Już mój ostatni wyjazd do Rosji wiązał się z koniecznością przechodzenia przez wszystkie zapominane powoli w UE procedury. Wyrabianie wizy na (fikcyjny) voucher turystyczny do hotelu, w którym oczywiście nigdy się nie pojawię, meldunek na lokalnym posterunku policji czy spory z pogranicznikami na temat niedopełnienia obowiązku meldunkowego na cały okres pobytu w drodze powrotnej.

Tym razem podróżując do Indii (przez Rosję) przekraczanie granic przebiegło niezwykle sprawnie. Więcej nachodziłem się i nastałem zdobywając wizy do obu krajów (o wizach pisałem też w ostatnim wpisie). Po przylocie do Moskwy kontrola paszportowa minęła błyskawicznie. Nie trzeba nawet wypełniać karty imigracyjnej bo w dobie cyfryzacji robi to błyskawicznie na komputerze pogranicznik. Granica lotnicza okazało się zdecydowanie bardziej otwarta niż granica kolejowa.

Czytaj dalej

Kierunek Indie…

… a dokładnie kierunek wschód – tam musi być jakaś cywilizacja! Jak sugerował Maks Paradys w  „Seksmisji” cywilizacja na wschodzie faktycznie jakaś jest. I to nie tylko na terenie byłego Związku Radzieckiego, do którego odnosiły się te pamiętne słowa i o który zahaczyłem podczas podróży na „zimową szkołę”, o której więcej w kolejnych wpisach.

IMG_20130112_131036

Prawdziwym cywilizacyjnym tyglem są Indie. Ten ogromy i drugi co do populacji kraj świata to mieszanka różnych kultury i tradycji (co odzwierciedla ponad 20 języków wpisanych do przepisów prawa jako urzędowe). Jak informuje przewodnik Pascala „osoby przebywające do Indii po raz pierwszy najbardziej fascynuje zagadkowa „inność”, bowiem pewnie w żadnym innym kraju świata nie ma tak wielkich kontrastów, a podróżując przez ten subkontynent ma się wrażenie podróżowania w czasie”.

Czytaj dalej