Archiwa tagu: związki zawodowe

„Krowarzywa” muszą zostać! Po proteście lewicy przeciwko ludziom pracy.

Wczoraj trwał kolejny dzień konfliktu wokół wegańskiej burgerowni „Krowarzywa”. We wtorek napisałem o tym jak ten spór pomiędzy kilkoma pracownikami i pracodawcą może negatywie wpłynąć na konsumentów i pozostałych pracowników. Z zainteresowaniem zapoznałem się z oświadczeniami osób pracujących w lokalach przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie i przy ul. Sławkowskiej w Krakowie.

IMAG1900Pracownice i pracownicy lokalu przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie napisali m.in.:

„Otóż wcale nie jest tak, jak się to przedstawia. Zabieramy głos, ponieważ jest nam przykro, że padliśmy ofiarą oszczerstw ze strony mediów i w ramach gestu solidarności z naszymi pracodawcami, z którymi mamy dobre relacje i nie czujemy z ich strony żadnej presji”.

Z kolei zespół krakowski w swoim liście napisała m.in.:

„Tym oświadczeniem chcielibyśmy wyrazić solidarność z Nimi [właścicielami – przyp. autora]. W dzisiejszych czasach liczy się opinia w Internecie, ilość gwiazdek i like’ów. Niestety mało kto w sposób rzetelny dociera do prawdziwych informacji. Tak też się stało w przypadku naszej Firmy i jej Właścicieli, dlatego dementujemy wszystkie plotki i wyssane z palca nowinki, jakoby działa nam się w pracy jakaś ogromna krzywda”.

Pokazuje to dobre relacje między większością pracowników a pracodawcą. Pracownicy, którzy pomimo presji (a czasami wręcz słownej agresji) kilku lewicujących organizacji i ich sympatyków potrafią stanąć w obronie swojego miejsca pracy to duża wartość.

Taka pozytywna reakcja większości pracowników „Krowarzyw” nie wszystkim się spodobała. Grupka protestujących, która wczoraj wybrała się pod lokal przy ul. Marszałkowskiej wyzywała ich od „łamistrajków” i zdrajców.

Czytaj dalej

Przeciw uciskowi wegańskich konsumentów, czyli o proteście w „Krowarzywa”

źródło: Krowarzywa (Facebook)

źródło: Krowarzywa (Facebook)

Wczorajszy dzień wypełniła afera związana z protestami w „Krowarzywa”, jednej z wegańskich burgerowni w Warszawie. Ze względu na chaos informacyjny i brak możliwości weryfikacji oficjalnych dokumentów, nie wnikam w stan prawny całej sytuacji. Jeśli doszło do naruszenia prawa przez którąś ze stron (np. niezgodnego z prawem zwolnienie pracownika czy niezgodnej z prawem okupacji lokalu) to zarówno pracownicy, jak i pracodawca, mają prawo dochodzić swoich praw przed sądem, który ma szansę dokonać rzetelnej oceny sytuacji prawnej. Oczywiście mogą się też porozumieć między sobą i dojść w tym sporze do kompromisu. To co widzimy na profilach w mediach społecznościowych to jak na razie walka słowa przeciwko słowu. Jak rozumiem w burgerowni zainstalowano niedawno monitoring, który nie odpowiada pracownikom (dlaczego boją się nadzoru pracodawcy i dbania o bezpieczeństwo w knajpie?). Być może jednak nagrania mogą pomóc ustalić jakie były fakty i kto w całym tym  sporze ma rację.

Na profilu Inicjatywy Pracowniczej na Facebooku możemy zapoznać się z postulatami pracowników. Domagają się godnych (tzn. wyższych) płac, umów o pracę, przywrócenia do pracy zwolnionego pracownika, uznania związku zawodowego i likwidacji monitoringu. Realizacja większości z tych postulatów oznacza wzrost kosztów osobowych, a to z kolei może łatwo doprowadzić do podwyżki cen.

Czytaj dalej

Przeciw przywilejom związkowców czyli nieświeża kiełbasa wyborcza

Podczas wrześniowej konwencji wyborczej Platformy Obywatelskiej Ewa Kopacz zapowiedziała likwidację finansowania etatów związkowych przez pracodawców. Musi to być jedna z głównych obietnic wyborczych skoro to właśnie o niej przewodnicząca PO opowiedziała prezentując program partii. Wizerunkowo jest to dla PO ważny postulat po tym jak największe centrale związkowe zbliżyły się do opozycyjnych partii politycznych takich jak PiS czy SLD. OPZZ aktywnie angażowało się w budowanie Zjednoczonej Lewicy. Z kolei Piotr Duda i działacze Solidarności postępują w ten sposób, że czasami trudno odróżnić ich od polityków PiS. Walcząc z przywilejami związkowców PO można próbować pokazać swoje przywiązanie do wolności, równości wobec prawa i przedsiębiorczości.

Obietnica wyborcza PO, źródło: Facebook

Polityków należy oceniać nie tylko na podstawie obietnic (ich kosztów i potencjalnych skutków), ale także na podstawie postępowania w przeszłości. Jak słusznie zauważył w swoim artykule o demokracji z 1988 r. Karl Popper „dzień wyborów powinien być dniem sądu”. Aby wydać wyborczy wyrok należy oprzeć się na dowodach. Te świadczą przeciwko wiarygodności tej obietnicy z programu Platformy.

Czytaj dalej

Związkowcy znów przeciwko ludziom pracy

Artykuł ukazał się na stronie kwartalnika Liberté! 7 listopada 2014 r.

trade-union_CCPaździernikowe tytuły wielu artykułów poświęconych proponowanej przez Platformę Obywatelską zmianie w kodeksie pracy pozwalającej na wypłatę wynagrodzenia za pracę w sobotę były pochodną populistycznych haseł związków zawodowych i niektórych przedstawicieli opozycji.

„To przecież wprowadzanie tylnymi drzwiami 6-dniowego tygodnia pracy, choć od roku 1989 wydawało się, że 5-dniowy tydzień pracy to norma cywilizacyjna” – mówił Zbigniew Kuźmiuk z PiS. „Pracodawcy w sposób legalny chcą korzystać z pracy swoich podwładnych w dniu szóstym. Jeżeli ustawodawca przyjmie to prawo, to będzie to powodowało poważne perturbacje dla zdrowia i życia osobistego pracownika” – dramatyzował reprezentujący OPZZ Paweł Śmigielski. „6-dniowy tydzień pracy to szaleństwo” – podsumował prezes NSZZ Solidarność Piotr Duda. Zapewne część osób uległo tej związkowo-opozycyjnej propagandzie, ale prawda jest taka, że nikt 6-dniowego tygodnia pracy w Polsce nie wprowadza. Wystarczy sięgnąć po do projektu ustawy i jego uzasadnienia, co na szczęście część dziennikarzy zrobiło.

Czytaj dalej